Azteckie mity o świecie i słońcach

Wendy
Adept*
Adept*
Posty: 45
Rejestracja: ndz cze 21, 2020 3:16 pm

Azteckie mity o świecie i słońcach

Post autor: Wendy »

Zrozumienie kultury i zwyczajów azteckich, nie możliwe jest bez poznania choćby kawałka ich mitologii. Ma to szczególnie duże znaczenie w kontekście religijnych rytuałów, o których chętnie napiszę oddzielny tekst.

Pierwszy istotny mit, to mit o stworzeniu świata.
Według Azteków, najwyższą władzę we Wszechświecie sprawował Ometeotl (dosłownie ‘Dwa Bóg’), dwoisty bóg-stwórca składający się z pierwiastka męskiego i żeńskiego. Zasiadali oni w najwyższym niebie. Mieli czwórkę synów: najstarszy miał dwie postacie - Tlatlauhqui Tezcatlipoca urodził się czerwony, był bogiem światłości oraz Yayauhqui Tezcatlipoca, bóg nocy. Trzeci był Quetzalcoatl, najmłodszym zaś Huitzilopochtli, który urodził się leworęki i bez ciała (miał tylko kości). Pan i Pani Dwoistości powierzyli swoim synom stworzenie świata. Dwaj starsi synowie polecili wykonać pracę swoim młodszym braciom. Stworzyli zatem ogień i połowę słońca. Następnym ich dziełem był mężczyzna, któremu nakazali pracować w polu oraz kobieta, która otrzymała ziarna kukurydzy i warsztat tkacki, jako dar. Później stworzyli kalendarz, dzieląc go na miesiące i dni, bogów piekła, niższe poziomy nieba i bogów tam zamieszkujących. Następnie stworzyli wodę i rybę. Z ryby uczynili ziemię. Jednak Słońce, którego była tylko połowa, nie było w stanie dobrze ogrzać Ziemi. Zatem bogowie przystąpili do dzieła stworzenia jego drugiej połowy.
Pierwszym pełnym słońcem stał się Tezcatlipoca. Ziemię zamieszkiwali w tym czasie giganci. Tezcatlipoca był słońcem 13 razy po 52 lata. Po tym czasie Tezcatlipoca, uderzony kijem przez Quetzalcoatla, spadł do wody. Słońce przestało istnieć, giganci też zginęli. Trzeba było ponownie zaludnić ziemię.
Kolejnym słońcem został Quetzalcoatl. Jego epoka trwała tyle samo czasu, co epoka pierwszego słońca. Tym razem katastrofę spowodował Tezcatlipoca. Kopnął Quetzalcoatla i uczynił tak wielki wiatr, że znów trzeba było zaludnić ziemię od nowa.
Trzecim słońcem został bóg deszczu Tlaloc. Ogień spuszczony z nieba znów spowodował kataklizm.
Czwartym słońcem była żona Tlaloca – Chalchiuhtlicue. Jej epokę zakończyła woda – opady deszczu były tak ogromne, że niebo spadło na ziemię. Bogowie stworzyli zatem czterech ludzi i wraz z nimi podnieśli je. Idąc po niebie Tezcatlipoca i Quetzalcoatl stworzyli drogę mleczną.

Jednak dla lepszego pojmowania azteckiego świata największe znaczenie miał mit o powstaniu piątego słońca. Gdy świat pogrążony był wciąż w ciemnościach, bogowie zgromadzili się w Teotihuacan, świętym miejscu, gdzie spoczywały potężne ruiny cywilizacji poprzedzającej Azteków. Dwóch z bogów rzuciło się w płonący sos, by zamienić się w słońce i księżyc. Gdy te jednak wciąż pozostawały nieruchome na niebie, pozostałe bóstwa złożyły siebie w ofierze, by wprawić je w ruch. Odtąd ofiara z drogocennej krwi miała być niezbędnym pokarmem umożliwiającym ciągły ruch i harmonijne trwanie wszechświata.
Bóstwa związane z krwawą ofiarą zyskały szczególne znaczenie w oficjalnej, państwowej religii azteckiej. Dla istnienia piątej ery niezbędny był harmonijny ruch Słońca, co z kolei nie było możliwe bez ciągłego dostarczania mu cennego pokarmu. Stąd szczególną pozycję zajmował Huitzilopochtli– bóstwo opiekuńcze Mexików, które stopniowo przybrało silne cechy solarne (identyfikowano go z bogiem słońca). Jego kult był kluczowym elementem azteckiej ideologii, w której wojna i ofiara z serc oraz krwi pojmanych wojowników – życiodajny pokarm ofiarowany Słońcu – były niezbędnym warunkiem do dalszej egzystencji i harmonii wszechświata.

A to wszystko to jedynie ułamek, tego co można na ten temat powiedzieć.
Poniżej zamieściłam zdjęcia rysunków Quetzalcoatla i Huitzilopochtli, pochodzące z „Codex Borbonicus” oraz z „Codex Telleriano-Remensis” – jednych z wielu pozostałych po Aztekach kodeksów, z których czerpiemy dużą część wiedzy na temat tej kultury.
Zaś na samym dole widzimy zdjęcie azteckiej turkusowej maski Tezcatlipoki z Muzeum Brytyjskiego w Londynie.
[kymen.pl]
Załączniki
Quetzalcoatl_1.jpg
Huitzilopochtli_telleriano.jpg
TurquoiseAztecMask.jpg
TurquoiseAztecMask.jpg (21.29 KiB) Przejrzano 252 razy

Greta
Adept*
Adept*
Posty: 54
Rejestracja: ndz maja 03, 2020 5:02 pm

Re: Azteckie mity o świecie i słońcach

Post autor: Greta »

To ciekawe, co napisałaś. Jeśli jest to tylko ułamek historii Azteków, choć kluczowy, można się domyślić jak bogate są ich dzieje. Współcześnie rzecz ujmując, mieli niesamowitą wyobraźnię. Stworzyli świat według siebie i dla siebie. Choć jak widać nie tylko, bo Twój post świadczy o tym, że po pierwsze coś po nich pozostało, a po drugie są ludzie, którzy się nimi zainteresowali. Jedni niszczą cywilizację, drudzy budują nową. Cały Rzym upadł na własne życzenie tak naprawdę. Jednak cywilizacje Azteków, Majów i Inków o tyle przetrwały, że są pasjonaci kultury, którą stworzyli bardzo dawno temu. Oprócz samej filozofii i myśli, pozostały ruiny miast, które są kopalnią wiedzy o życiu tych ciekawych ludzi. Zarówno sztuka jako wyraz tych idei, jak i pozostałości przedmiotów użytkowych dnia codziennego dały archeologom materiał do badań, które stały się dla nas źródłem wiedzy o wspomnianych kulturach. Pasja ludzka i pracowitość oraz wytrwałość w dążeniu do zacnych celów spowodowały to, że te cywilizacje w pewnym sensie jednak przetrwały, a raczej żyje pamięć o nich do dziś. Jest to cenna wiedza, ponieważ mentalność człowieka w gruncie rzeczy pozostała taka sama. Cel działań, marzenia, dążenia, sens spędzania wolnego czasu, sprawy przyziemne, biologiczne i nawet fizjologiczne pozostały bez zmian.
Poza tym, ich język wydaje się dość skomplikowany, sądząc po wymyślnych i trudnych do wypowiedzenia imionach, ale to już tylko moja osobista uwaga.
[kymen.pl]

Wendy
Adept*
Adept*
Posty: 45
Rejestracja: ndz cze 21, 2020 3:16 pm

Re: Azteckie mity o świecie i słońcach

Post autor: Wendy »

Mieli wyobraźnię, owszem, chodź jednocześnie to w co wierzyli i co, w oparciu o pewne wzorce i domysły 'stworzyli' było dla nich czymś naturalnym i logicznym. Może myśleli, że każdy na ich miejscu zrozumiał by to tak samo i każdy na ich miejscu wypełniałby powołanie w postaci utrzymywania piątej Ery w harmonii. Myślę, że dla każdego wyznawcy danej religii, to w co wierzy jest dla niego po prostu najbardziej naturalne i ma dla niego najwięcej sensu (po samodzielnym dojściu do takich wniosków lub ze względu na wychowanie w danej religii).
A co do języka (a jest to język nahuatl, innymi słowy język meksykańskim lub aztecki), tak, zdecydowanie był skomplikowany i złożony. Ciekawostką jest, że do dziś, w Ameryce Północnej i Południowej, posługuje się nim wiele osób. Jest jeszcze zabawny paradoks co do tego języka. Wydaje się skomplikowany, prawda? Ku ironii, w dosłownym tłumaczeniu, jego nazwa (nahuatl, oryginalna pisownia - nāhuatlàtōlli) oznacza 'język prosty'.
[kymen.pl]

Greta
Adept*
Adept*
Posty: 54
Rejestracja: ndz maja 03, 2020 5:02 pm

Re: Azteckie mity o świecie i słońcach

Post autor: Greta »

Rzeczywiście, dla tych, którzy się nim posługiwali był językiem prostym. Wszystko jest relatywne, względne, język także. Moja opinia wzięła się z polskiego punktu widzenia, rzecz jasna. Masz rację, że to niezły paradoks.
[kymen.pl]

ODPOWIEDZ