Dzieci w dzisiejszej rzeczywistości

Autor działu: Greta
Greta
aspitant
aspitant
Posty: 122
Rejestracja: ndz maja 03, 2020 5:02 pm

Dzieci w dzisiejszej rzeczywistości

Post autor: Greta »

W ostatnim okresie jesteśmy świadkami dynamicznych zmian zarówno w naszym otoczeniu, mam tu na myśli nowe obiekty użyteczności publicznej jak i wiele nowych wynalazków technicznych, które stały się podstawowymi narzędziami pracy, nauki i rozrywki. Ponieważ my dorośli dawno już żyjemy w świecie medialno - elektronicznym, więc niedawno urodzone dzieci innej rzeczywistości nie znają. To po pierwsze. A po drugie, przecież naturą dziecka jest naśladowanie dorosłych. Dzisiejsza telewizja to głównie nie kończące się reklamy, na ulicach też olbrzymie banery, krzykliwe reklamy świetlne i loga licznych firm itp. ot, prawa kapitalizmu. Wielkie markety, w których najczęściej robimy zakupy, bo wszystko mamy pod ręką przytłaczają ilością towarów w kolorowych opakowaniach, a i tu dodatkowo reklam nie brakuje. W domu często gra telewizor, jest kilka komputerów itp. Zabawki coraz bardziej zdalne i wymyślne, wystarczy nacisnąć przycisk i sama chodzi, jeździ itp. Jednym słowem oddziałuje na nas wiele bodźców z zewnątrz. Sami jako dorośli często, coraz częściej czujemy się nimi zmęczeni i część z nich pozostaje nie zauważona. Jednym słowem jesteśmy przebodźcowani. Cóż dopiero dzieci, których zdolność przyjmowania owych bodźców jest o wiele mniejsza niż u nas, a i szybciej się męczą na skutek niedojrzałości systemu nerwowego, głównie mózgu, co jest w ich wieku zupełnie normalne. Z jednej strony mają mnóstwo atrakcji i na placu zabaw i poza nim, a z drugiej strony pojawił się problem, że jest ich za dużo. Dziecko nie wytrzymuje naporu świata zewnętrznego. Jak reaguje? O tym trochę opowiem w następnym poście.
Greta
aspitant
aspitant
Posty: 122
Rejestracja: ndz maja 03, 2020 5:02 pm

Re: Dzieci w dzisiejszej rzeczywistości

Post autor: Greta »

Za szybko migają na ekranie zbyt głośne reklamy, gry komputerowe zbyt długo trzymają dzieci w napięciu, dlatego stają się nerwowe, nadpobudliwe, trudno im się skupić, posługują się terminami i pojęciami z gier, co w skrajnych, ale już wcale nie rzadkich przypadkach prowadzi do trudności w porozumieniu się odnośnie realiów dnia codziennego. Szkoła, sprawy domowe schodzą na plan dalszy, zainteresowanie sportem jest coraz mniejsze, dzieci nie bardzo chcą się uczyć. Gry są atrakcyjniejsze, dynamiczne, wciągają w świat swoich bohaterów, popisujących się swoją walką, agresją. A dziecko naśladuje z natury. Zabawy to najczęściej odgrywanie zachowań komputerowych postaci, walki, pokonywanie przeszkód typu meble itp. Trudność sprawiają zajęcia wymagające skupienia czy precyzji, im dalej tym gorzej, a więc kłopoty z nauką gotowe. W miarę upływu czasu coraz więcej jest komputera w życiu dziecka, które ma coraz więcej nauki w szkole. I problem narasta. W domu większość rodziców pracuje do późnych godzin, są zmęczeni i nie bardzo mają już czas i ochotę na zajmowanie się sprawami dzieci. Często komputer zastępuje im najbliższe otoczenie. Z czasem więzi z rodzicami rozluźniają się, potem już trudno nawiązać normalną rozmowę, nie mówiąc o porozumieniu się. Zbyt rzadkie wspólne posiłki, zanik przygotowywania ich razem, coraz mniej czasu spędzanego z rodziną mają swoją cenę. A co Wy na to?
Greta
aspitant
aspitant
Posty: 122
Rejestracja: ndz maja 03, 2020 5:02 pm

Re: Dzieci w dzisiejszej rzeczywistości

Post autor: Greta »

Jak zachowują się dzieciaki przebodźcowane i w pewnym sensie zaniedbane wychowawczo? Ano, popisują się na wszelkie możliwe sposoby. Dlaczego? Bo chcą za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Ta uwaga jest zwracana przez ludzi obcych, ale przecież wiadomo, że dotrze do osób dla dziecka znaczących czyli rodziców. I co wtedy? W najlepszym razie rozmowa w domu, czasem jakaś kara. Nie zawsze trafiona i do końca wyjaśniona dziecku za co ją dostało. Czasem jednak wcelowana w dziecko. Nie dostanie tego, co lubi najbardziej w szerokim tego słowa znaczeniu. Mało tego, czasem rodzice zaczynają już stale kontrolować. Cel osiągnięty. Zajmują się mną. Nie raz zdarzało się, że dziecko w młodszym wieku szkolnym na skutek tej kontroli unormowało się, podciągnęło w nauce i zachowaniu. Pojawiają się pochwały w szkole, zadowolenie rodziców, jest lepiej. Wytworzył się nawyk współpracy z dzieckiem, bycia z nim, odżywają nadwątlone więzi. Wiadomo jednak, że nie zawsze, niestety, tak bywa. Jeśli jest inaczej, to jasne, że problem narasta.
Ja nie obwiniam rodziców o totalne zaniedbanie dzieci, nawet jeśli efekty ich oddziaływań są mizerne. Nie każdy jest i musi być specjalistą od wychowania. Najczęściej rodzice po prostu się na tym nie znają, ciągnie się to od pokoleń. Poza tym dzisiejsza rzeczywistość młodego jeszcze kapitalizmu narzuca konieczność długich godzin pracy, potem narasta zmęczenie, brak czasu na dzieci. Nie mylę tego z brakiem dobrej woli, bo ona prawie zawsze jest. Jesteśmy aż i tylko ludźmi i wszyscy robimy błędy, które mają swoje konsekwencje.
Czy znacie przykłady podobne do opisanego z własnego życia?
ODPOWIEDZ